Moja przyjaciółka lat 25, nagle zachorowała. Źle się poczuła, wylądowała na SOR- lekarz po podaniu zastrzyku odesłał do domu (ponieważ uznał, że to zwykłe zatrucie). Przeszło...
Po 3 tyg. objawy się nasiliły, zwymiotowała żółcią i chyba krwią... trafiła na oddział. Po RTG okazało się, że jest niedrożność jelit i zebrany płyn, który powoduje stan zapalny żołądka. Zrobiono jej USG, po którym stwierdzono że potrzebna jest operacja.
Wycięto jej 5 cm narośl z jelita grubego, plus 30 cm jelita grubego.
Po samej operacji przyjaciółka czuje się ok, szybko dochodzi do siebie. Z tym, że wycinki zostały wysłane do badań histopatologicznych... strasznie się martwię!