Pogorsznie stanu zdrowia.

Rozpoznawanie, profilaktyka i leczenie chorób wewnętrznych, choroby wieku starszego, choroby zakaźne, układu oddechowego, diabetologia, alergie.
Tromel
Użytkownicy
Posty: 2
Rejestracja: 29 lip 2016, o 16:24

Pogorsznie stanu zdrowia.

Post autor: Tromel » 29 lip 2016, o 18:47

Witam, jestem tutaj nowy. Wiem, że temat jest zbyt ogólnikowy, ale postaram się nakreślić w czym problem i ewentualnie zadać kilka pytań, a zatem.
Do 19 roku nic mi nie dolegało, teraz mam 22 lata. Nic to może przesada, ot dolegało. Jedynym moim problemem były zepsute zęby. Do 19 roku co dzień jeździłem na rowerze, jadałem normalne obiady i głównie spędzałem czas przed komputerem. Zdrowie wówczas było tak dobre, że siedząc przez monitorem przez 8h nie miałem problemu ani ze wzrokiem (wówczas 0.25L, 0.5P), ani z nawilżeniem oczu. Minął 19 rok. Z przyczyn rodzinnych przestałem jadać normalne jedzenie i w moje życie weszło śmieciowe jedzenie. Zupki z paczki, chipsy, pepsi. Dużo tego. Od (najprawdopodobniej) tego momentu ukazały mi się pierwsze znamiona łuszczycy ( Choć i w 2006 też miałem lecz te zniknęły). Jako 19 latek wyjechałem z kraju pracować. Tam też moja dieta była śmieciowa, lecz rekompensowałem to ciężką fizyczną pracą. Ogólnie od początku 19 do 20 roku przytyłem z 20kg, moja waga po przytyciu to 100kg/194cm. Będąc zagranicą znów miałem okazje jeść domowe obiady przez kawałek czasu. Ciężka praca i domowe obiady połączone z śmieciowym jedzeniem (przez 9 miesięcy) spowodowały, że znamiona zaczęły się cofać. Zaczął pogarszać mi się wzrok. Po powrocie z zagranicy zrobiłem badanie wzroku i było bodaże 1L, 0.5P, mała krótkowzroczność i astygmatyzm. Po powrocie do kraju przez 9 miesięcy za zarobione pieniądze kończyłem szkołę i znów towarzyszyło mi śmieciowe jedzenie. Moja tragedia zaczęła się gdy w 2014 trafiłem do szpitała. Zdiagnozowano ostre zapalenie mięśnia sercowego. W życiu miałem trzy zapalenia. Zapalenie opon mózgowych, zapalenie oskrzeli i zapalenie zapalenie mięśnia. Choruję żadko, albo inaczej. Jak zachoruję to wiem, że coś złego się dzieje. Zapalenie oskrzeli i półpasiec który przeszedłem zostały zakwalifikowane jako bezobjawowe. Gdy przyjechało po mnie pogotowie (ból w klatce) to również niczego nie wykryli. Badanie w szpitalu dopiero wykryło bardzo dużą ilość troponiny we krwi. W szpitalu podawano mi różne leki. Po wyściu ze szpitala zażywałem betablockery. Od momentu zaprzestania zażywania betablokerów zaczęła się ekspansja łuszczycy w ciągu 9 miesięcy z plamy wielkości monety 2 złotowej zrobiły się wielkości pięści, ale to najmniejszy problem. Główny problem to neurologia. Każdy mięsień mojego ciała podczas napinania drży. Podczas ziewania lepiej bym kubka w ręce nie trzymał, bo wyleję. Robienie zdjęcia jedną ręką jest nie możliwe. Gdy trzymam go w ręce i próbuję zrobić zdjęcie to pojawiają się jakby tiki. Ot takie impulsy. W dziwnych pozycjach jest to odczuwalne jeszcze bardziej. Unoszenie przedniej części stopy gdy pięta przylega do ziemi dzisła w jedną stronę. Mam na myśli, że wolno/szybko podniosę bez problemu lecz gdy zaczynam opuszczać to nie jest to płynny ruch tylko jakby skokowy + drżenie. Podobnie jest z palcami u rąk. Szybko poruszam palcami u rąk (+ strzelające stawy) i przestanę to palce zachowują się jakby nie wiedziały jaka powinna być ich pozycja + impulsy dochodzą i one sobie skaczą. Na ustach to widać jeszcze bardziej. Gdy uśmiecham się to drżą mi usta. Nie jest to jednostajne drżenie. Zmienne drżenie plus jakieś impulsy. Największe drżenia pokawiają się gdy próbuję powoli uśmiechać się z małą siłą i zwiększać ją. Usta prawie nie drżą jak używam maksymalnej siły. Ciało również nie drży tak bardzo jak to są płynne szybkie ruchy. Czyli główny problem jest z drżeniem wolnymi i precyzyjmymi ruchami. Drżenia nie ma jak moje mięśnie są całkowicie luźne. Ostatnimy czasy zauważyłem, że leżąc i prawie przechodząc w sen, ni z tąd, ni z owąd nagle moje ciało miało impuls, na tyle silny (np ruch nogą), że całkowicie mnie wybudzał. Zwracam na to uwagę, bo ostatnimy czasy ilość tego zjawiska znacząco się powiększyła. Raz nawet kolanem kopnąłem w ścianę... Nie mam problemu z dotknięciem nosa z zamkniętymi oczami. Z zamkniętymi oczami czuję, że lekko się chwieję. Wzrok. Pogarsza się z miesiąca na miesiąc. Okulary nawet zrobiłem. Ale noszenie okularów u mnie spowodowało w ciągu kilku pernamentne dwójwidzenie w prawym oku i czuję, że prawe oko widzi gorzej mimo iż lewe było gorsze.
No dobra, rzucam suchym tekstrem, a co robię ze swoim zdrowiem? Wspominałem, że zęby zepsute, teraz prawie wszystkie naprawione. Zmotywowałem się bo przyczyną łuszczycy może być stan zapalny(?). Z łuszczycą byłem u kilku dermatologów. Sterydy, sterydy, sterydy i znów sterydy. Tak mi polecali lekarze. W szpitalu dermatologicznym i prywatnie. Kuracja sterydami cholernie droga przyniosła świetne efekty, lecz na krótko. Wyrzucenie 500zł na miesiąc nie przyniosło stałego efektu. Następnie, w szpitalu przepisali mnie na UVB311, wow. Przepisała mnie lekarka na lampy, poszedłem od niej do pokoju obok by dowiedzieć się, że przepisała mnie na coś, na co nie ma zapisów. Zatem poszedłem do dermatologa prywatnie. Pierwszy prywaciarz zgarnął 150zł abym dowiedział się, że idzie na urlop więc za 150zł poopowiadał mi wszystko to co już dawno wiedziałem. Poszedłem do kliniki dermatologicznej. Kolenjne 140 zł, ale tutaj lepiej, bo zacząłem kurację PUVA, po 19 sesjach i począwszy od 0.5J do 7J (ostatnia sesja) zostały mi czerwone, nie łuszczące się (na razie) truskawkowe ogniska zmieniające odcień w zależości od tego czy coś robię czy nie. Im więcej wysiłku tym bardziej czerwone. W innych miejscach mam brązowe plamy. Pani dermatolog zaleciła mi bym maść sterydową (gdy jeszcze się chodziłem na lampy) nakładał na zmiany i przykrył to folią na noc (w necie ludzie wręcz zabraniają takiej praktyki). Maści sterydowych nie chciałem brać, bo po niej bolały mnie chyba nerki.
Co do neurologii... Poszedłem do neurologa w Warszawie z renomowanej spółdzielni. Kolejne 150zł, ale jedynie dowiedziałem się od neurologa, że ... NIE WIE CO TO JEST, "Coś z układem pozapiramidowym, chyba" i kazała iść gdzie indziej. Dostałem od internisty skierowanie do neurologa z dopiskiem pilne oraz z dopiskiem układ pozapiramidowy. "Nie mamy zapisów na ten rok" (a było to trzy miesiące temu) Dla dermatologa i neurologa zrobiłem bafanie krwi (przed rozpoczęciem kuracji nanłuszczycę). Krew,płytki,ob,mocz profil nerkowy, wątrobowy, tarczycowy,opad krwinek, glukoza i inne. - wszystko w normie. Nie wiem jak teraz to wygląda po kuracji z oxolarenem. Dolegają mi jeszcze:
Niestwierdzona aftoza(od małego mam z tym problem) od roku lub dwóch jest to nasilone. Od jakiegoś czasu afta za aftą, jedna zniknie inna za chwile się pojawi) białozółtawy nalot na języku. Mimo iż od 7 miesięcy chodzę do stomatologa ( do 3 wizyt na miesiąc) to nie usłyszałem żadnej uwagi na temat tego nalotu czy też aft. Nie wiem czy z tym do laryngologa czy pytać stomatologa.
Kolejny problem. Zwężyły mi się kanały nosowe ( trudność w oddychaniu).
I kolejny. Zmniejszona produkcja łez, ale nie tylko, bo z nosem jest do samo. Gdy siedzę u stomatologa w pozycji poziomej to z nosa do gardła zaczyna mi się "wylewać" bardzo gęsta wydzielina tak gęsta, że odchrząknąć jej nie mogę.
Kolejny problem. Łuszczyca stawowa. Wprawdzie miałem robiony rtg stawów biodrowych i rąk lecz nie wykryto zmian. Stawy u rąk strzelają jak słoma (podejżewam śmieciową dietę, bo niby wypłukuje minerały), miałem czas gdzie bolały mnie nadgarstki, biodra, łokcie, barki i okolice torebki stawowej u nóg.
Kto wytrwał do końca. Gratuluję.
Konkluzja. Ilość rzeczy która zaczęła mi dolegać w ciągu 3 lat jest duża. Wiem, że wiele z Was pomyśli, że zmyślam czy mam "chorobo nerwicę" - ci ludzie którzy ciągle myślą, że są na coś chorzy, latają na badania mimo, że są zdrowi. Moje obawy, w moich oczach są słuszne. Prowadzę pociągi i daleko nie zajadę w ten sposób. Do internisty, aż szkoda iść, bo terminy w nfz... Sami zresztą wiecie. Internista będzie patrzył na mnie jak na ufoluda jeśli poproszę o dziesięć skierowań. Prywatni lekarze. Obecnie odkładam na korekcję wzroku z racji iż się pogarsza. O co mogę prosić? O nakreślenie efektywnego planu działania, bo przy nfz wykituję. Pozdrawiam, Tromel

dimedicus

Re: Pogorsznie stanu zdrowia.

Post autor: dimedicus » 30 lip 2016, o 12:13

Szczerze nie dziwię się takiemu stanowi,zresztą na własne życzenie,doprowadził sie pan sam,nieodpowiednie żywienie,gwałtowne tycie,wysiłek fizyczny itd...
Z opisy wynika,że doszło (najprawdopodobniej) do uszkodzenia serca,nie widzę tu opisów z badań usg serca,badania wysiłkowego,ekg,również brak mi tu badań TK czy MRI głowy,badanie kręgosłupa,badanie Dopplera tętnic okłoszyjnych,badanie EEG oraz Elektromiografii,elektroneurografii

Tromel
Użytkownicy
Posty: 2
Rejestracja: 29 lip 2016, o 16:24

Re: Pogorsznie stanu zdrowia.

Post autor: Tromel » 31 lip 2016, o 10:48

Jak wychodziłem ze szpitala, a było to 04.2015. RTG serca wykazało brak zmian. Ówcześnie z echokardiografii i ekg można stwierdzić: wszystko w normie, ale też było zaznaczone "obecnie mała niedomykalność mitralna". Jak robiłem badania do pracy 07.2015, miałem ponownie robione ekg serca. Parametry nir budziły żadnego niepokoju.
Badania wysiłkowego nie miałem robionego.badań TK czy MRI głowy,badanie kręgosłupa,badanie Dopplera tętnic okłoszyjnych,badanie EEG też nie.
Dlatego proszę o nakreślenie planu działania. Jakie skierowania i badania wykonać? Pozdrawiam, Tromel

Ps. Chciałbym zaznaczyć, że wysiłek fizyczny miał miejsce przed zapaleniem serca, zaś po nim oprócz słabej diety organizm był oszczędzany zgodnie z zaleceniami lekarza.

dimedicus

Re: Pogorsznie stanu zdrowia.

Post autor: dimedicus » 31 lip 2016, o 19:20

Tromel pisze:badanie Dopplera tętnic okłoszyjnych,badanie EEG
i dodatkowo zalecał bym jednak TK głowy z kontrastem

ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post