IBS? niestrawność? nadwrażliwość?
: 10 cze 2016, o 08:52
Witam wszystkich użytkowników,
Jestem tu po raz pierwszy i pewnie jak większość z Was znalazłem się tutaj w poszukiwaniach pomocy i zrozumienia.
Moja historia wygląda tak, że od ponad pół roku zmagam się z problemami gastrologicznymi, które objawiają się wzmożoną produkcją gazów po niektórych posiłkach, pisze niektórych ponieważ problemy te pojawiają się najczęściej po obiedzie, po śniadaniach i kolacji czuję się dobrze. Gazy i idące za nimi wzdęcia powodują fałszywe parcia, kiedy wydaje mi się, że muszę czym prędzej pędzić do toalety (pojawiają się około 1:30min - 2h po zjedzeniu posiłku), czego efektem jest najczęściej wypuszczenie gazów, ewentualnie czasami przy okazji wyleci wszystko, co zalegało pomiędzy gazami w jelitach, lecz nie są to biegunki, bardziej gwałtowne wypróżnienia, po których mój organizm wraca do "normy", czyli jest apetyt i mogę normalnie funkcjonować z lekkim uczuciem dyskomfortu, które mi towarzyszy najczęściej do kolejnego posiłku. Próbowałem już na wiele sposób zidentyfikować co jest przyczyną, zmieniałem diety, stosowałem eliminację produktów, jednak nie układa się w to jedną spójną całość. Raz po zjedzeniu indyka gotowanego czuję się dobrze, a raz mam powyższe objawy.
Nie wiem w jakim stopniu powyżej opisane sytuacje mogą być efektem mojego poprzedniego roku, kiedy przeszedłem operację usunięcia tarczycy, po której przyjmowałem trochę antybiotyków, później leczenie foniatryczne też oparte na dużej ilości medykamentów i na koniec okulistyczne, w ramach którego dostałem też antybiotyki. Suma summarum w ciągu roku przyjąłem więcej leków niż przez całe swoje życie do tej pory (czyli 30 lat) w tym jak antybiotyków i leków między innymi na tlenowce i beztlenowce. Szukając odpowiedzi i łącząc fakty tyli się w mnie nadzieja, że przez powyższe leczenia moja flora jelitowa odbiega od normy i może to być przyczyną moich problemów... Byłem u gastrologa, w sumie dwóch, jeden wysłuchał, zlecił badania, m.in. gastroskopię i USG (oba idealne) i na przyszłość kolonoskopię, przed którą się waham. Drugi nie słuchał, tylko stwierdził zespół jelita drażliwego, wszystko zrzucił na nerwy (co osobiście wykluczam, bo moje życie w przeciągu roku się znacząco ustabilizowało). Byłem też u internisty, który też zbagatelizował sprawę, kazał jeść kaszę i zrobić morfologię... Dlatego też znalazłem się tutaj. Warto przy tym dodać, że od początku moja waga spadła z 78-79 do 74-75, co wg gastrologa nie jest problemem, tylko normalne, problem by był gdyby mi spadło 20kg w tydzień...
Aktualnie dalej testuję diety, uważam na to co jem i ile. Jak wyżej wspomniałem, zauważyłem pewną prawidłowość, że problemy pojawiają się po obiedzie, w pracy obiady jem z mikrofali (domowe, podgrzewane), więc może ta mikrofala jest winna?
Jeżeli chodzi o leki to na początku testowałem espumisan po obiedzie, ale nie zauważyłem efektów, obecnie stosuję meteospasmyl przed obiadem, ale szczerze nie wiem czy jest lepiej ze względu na lek czy na to, że uważam co jem.
Ponadto mam pewnie objawy, które mnie dość zaskakują. Mianowicie w tym roku 4x zdarzyło mi się, że budziłem się w nocy rozpalony, oblany zimnym potem, z mgłą przed oczami i słyszący przelewani w brzuchu. Po przebudzeniu około 10-15min i wszystko wraca do normy a ja zasypiam jak nigdy... Rano tylko dyskomfort i gazy przez jakąś godzinę. Nie wiem czy to może być efektem, że obiadłem się na wieczór? a może akurat spałem jakoś wygięty i te jelita się zakręciły? Nie wiem...
Dzięki wszystkim za rady z góry, za możliwość wysłuchania.
Jestem tu po raz pierwszy i pewnie jak większość z Was znalazłem się tutaj w poszukiwaniach pomocy i zrozumienia.
Moja historia wygląda tak, że od ponad pół roku zmagam się z problemami gastrologicznymi, które objawiają się wzmożoną produkcją gazów po niektórych posiłkach, pisze niektórych ponieważ problemy te pojawiają się najczęściej po obiedzie, po śniadaniach i kolacji czuję się dobrze. Gazy i idące za nimi wzdęcia powodują fałszywe parcia, kiedy wydaje mi się, że muszę czym prędzej pędzić do toalety (pojawiają się około 1:30min - 2h po zjedzeniu posiłku), czego efektem jest najczęściej wypuszczenie gazów, ewentualnie czasami przy okazji wyleci wszystko, co zalegało pomiędzy gazami w jelitach, lecz nie są to biegunki, bardziej gwałtowne wypróżnienia, po których mój organizm wraca do "normy", czyli jest apetyt i mogę normalnie funkcjonować z lekkim uczuciem dyskomfortu, które mi towarzyszy najczęściej do kolejnego posiłku. Próbowałem już na wiele sposób zidentyfikować co jest przyczyną, zmieniałem diety, stosowałem eliminację produktów, jednak nie układa się w to jedną spójną całość. Raz po zjedzeniu indyka gotowanego czuję się dobrze, a raz mam powyższe objawy.
Nie wiem w jakim stopniu powyżej opisane sytuacje mogą być efektem mojego poprzedniego roku, kiedy przeszedłem operację usunięcia tarczycy, po której przyjmowałem trochę antybiotyków, później leczenie foniatryczne też oparte na dużej ilości medykamentów i na koniec okulistyczne, w ramach którego dostałem też antybiotyki. Suma summarum w ciągu roku przyjąłem więcej leków niż przez całe swoje życie do tej pory (czyli 30 lat) w tym jak antybiotyków i leków między innymi na tlenowce i beztlenowce. Szukając odpowiedzi i łącząc fakty tyli się w mnie nadzieja, że przez powyższe leczenia moja flora jelitowa odbiega od normy i może to być przyczyną moich problemów... Byłem u gastrologa, w sumie dwóch, jeden wysłuchał, zlecił badania, m.in. gastroskopię i USG (oba idealne) i na przyszłość kolonoskopię, przed którą się waham. Drugi nie słuchał, tylko stwierdził zespół jelita drażliwego, wszystko zrzucił na nerwy (co osobiście wykluczam, bo moje życie w przeciągu roku się znacząco ustabilizowało). Byłem też u internisty, który też zbagatelizował sprawę, kazał jeść kaszę i zrobić morfologię... Dlatego też znalazłem się tutaj. Warto przy tym dodać, że od początku moja waga spadła z 78-79 do 74-75, co wg gastrologa nie jest problemem, tylko normalne, problem by był gdyby mi spadło 20kg w tydzień...
Aktualnie dalej testuję diety, uważam na to co jem i ile. Jak wyżej wspomniałem, zauważyłem pewną prawidłowość, że problemy pojawiają się po obiedzie, w pracy obiady jem z mikrofali (domowe, podgrzewane), więc może ta mikrofala jest winna?
Jeżeli chodzi o leki to na początku testowałem espumisan po obiedzie, ale nie zauważyłem efektów, obecnie stosuję meteospasmyl przed obiadem, ale szczerze nie wiem czy jest lepiej ze względu na lek czy na to, że uważam co jem.
Ponadto mam pewnie objawy, które mnie dość zaskakują. Mianowicie w tym roku 4x zdarzyło mi się, że budziłem się w nocy rozpalony, oblany zimnym potem, z mgłą przed oczami i słyszący przelewani w brzuchu. Po przebudzeniu około 10-15min i wszystko wraca do normy a ja zasypiam jak nigdy... Rano tylko dyskomfort i gazy przez jakąś godzinę. Nie wiem czy to może być efektem, że obiadłem się na wieczór? a może akurat spałem jakoś wygięty i te jelita się zakręciły? Nie wiem...
Dzięki wszystkim za rady z góry, za możliwość wysłuchania.