Strzelanie w uszach od 4 lat
: 29 cze 2016, o 08:39
Od kilku lat nie mogę sobie poradzić z problemem strzelania w uszach.
Pewnego dnia roku 2012 zaczęło mi strzelać w uszach, przy przełykaniu śliny i jedzeniu ( rok wcześniej nie wiem czy ma to jakiś związek nagle zaczęło mi szumieć w uszach )
Zaczęły się wizyty u Laryngologów , badania słuchu (wykazały że nic złego się nie dzieje), zdziwiła mnie i strasznie zmartwiła bezradność lekarzy.
W końcu któryś stwierdził że może mieć to związek z zatokami (na które choruje od dziecka czyli od 35 lat), zrobiono mi tomografie i zoperowano w WIMLU nic to nie zmieniło, zatoki nadal chore, znowu zrobiono tomografie i zoperowano , nadal nic. W uszach ciągle strzela. Zatoki nie wiem czy wyleczone bo Laryngolog nie chce mi dać skierowania na Tomografie.
Przez pewien czas zauważyłem że jak super mocno wysmarkam nos (zatykając jedną dziurkę) to strzelanie przechodzi na kilka godzin (robiłem tak cyklicznie) niestety dzisiaj już to nie pomaga. W momencie kiedy smarkam słyszę w lewym uchu taki dziwny dźwięk (piszczenie).
NIE WIEM JUŻ SAM CO ROBIĆ DALEJ , PSYCHIKA MI STRASZNIE SIADŁA OD TYCH KILKU LAT , STRZELANIE BARDZO MOCNO DENERWUJĘ , NIE CHCE SIĘ ŻYĆ PO PROSTU.
Jeśli ktoś miał podobny przypadek i znalazł jakiś sposób to bardzo proszę o informacje
Mieszkam w Warszawie, proszę o wiadomość na priv, jeśli ktoś ma podobny problem to niech też napiszę , warto być w kontakcie , może komuś się uda znaleść sposób na zlikwidowanie tego problemu.
Piotr
Proszę nie podawać adresu poczty i zmienić Nick/administrator
Pewnego dnia roku 2012 zaczęło mi strzelać w uszach, przy przełykaniu śliny i jedzeniu ( rok wcześniej nie wiem czy ma to jakiś związek nagle zaczęło mi szumieć w uszach )
Zaczęły się wizyty u Laryngologów , badania słuchu (wykazały że nic złego się nie dzieje), zdziwiła mnie i strasznie zmartwiła bezradność lekarzy.
W końcu któryś stwierdził że może mieć to związek z zatokami (na które choruje od dziecka czyli od 35 lat), zrobiono mi tomografie i zoperowano w WIMLU nic to nie zmieniło, zatoki nadal chore, znowu zrobiono tomografie i zoperowano , nadal nic. W uszach ciągle strzela. Zatoki nie wiem czy wyleczone bo Laryngolog nie chce mi dać skierowania na Tomografie.
Przez pewien czas zauważyłem że jak super mocno wysmarkam nos (zatykając jedną dziurkę) to strzelanie przechodzi na kilka godzin (robiłem tak cyklicznie) niestety dzisiaj już to nie pomaga. W momencie kiedy smarkam słyszę w lewym uchu taki dziwny dźwięk (piszczenie).
NIE WIEM JUŻ SAM CO ROBIĆ DALEJ , PSYCHIKA MI STRASZNIE SIADŁA OD TYCH KILKU LAT , STRZELANIE BARDZO MOCNO DENERWUJĘ , NIE CHCE SIĘ ŻYĆ PO PROSTU.
Jeśli ktoś miał podobny przypadek i znalazł jakiś sposób to bardzo proszę o informacje
Mieszkam w Warszawie, proszę o wiadomość na priv, jeśli ktoś ma podobny problem to niech też napiszę , warto być w kontakcie , może komuś się uda znaleść sposób na zlikwidowanie tego problemu.
Piotr
Proszę nie podawać adresu poczty i zmienić Nick/administrator