Jak rozmawiać z osobą, która nie chce się leczyć?
: 21 paź 2016, o 18:57
Witam.
Mój Tata zawsze był człowiekiem odważnym, rozgadanym, stawiał czoła wszystkim przeciwnościom losu (było ich sporo). Ostatnio jednak bardzo się zmienił. Obecny rok to masa problemów zdrowotnych (zawał, rak). Tata zawsze był schorowany, jednak "nie tracił rezonu"- zawsze walczył, widać po nim było, że nawet przez myśl nie przeszło mu, by się poddać. Teraz jednak jest obojętny. Słabnie w oczach. Ma nowe dolegliwości, które musi zobaczyć lekarz, jednak Tata nie chce do doktora iść- mówi, że nie ma siły. Chcieliśmy wezwać lekarza do domu, zaczął na nas (mama, siostra i ja) krzyczeć, kazał się wynosić
z pokoju... Nigdy taki nie był. Zupełnie nie wiemy jak do Niego dotrzeć. Wzywać doktora na siłę? A jeśli wtedy obrazi się na dobre? Proszę o rady, jak postępować z takim człowiekiem. Naprawdę bardzo mi na Nim zależy, nigdy w rodzinie wprost nie nazywaliśmy uczuć, ale wiem, że On nas zawsze kochał i kocha nadal, my Jego też, ale zmienił się bardzo.
Mój Tata zawsze był człowiekiem odważnym, rozgadanym, stawiał czoła wszystkim przeciwnościom losu (było ich sporo). Ostatnio jednak bardzo się zmienił. Obecny rok to masa problemów zdrowotnych (zawał, rak). Tata zawsze był schorowany, jednak "nie tracił rezonu"- zawsze walczył, widać po nim było, że nawet przez myśl nie przeszło mu, by się poddać. Teraz jednak jest obojętny. Słabnie w oczach. Ma nowe dolegliwości, które musi zobaczyć lekarz, jednak Tata nie chce do doktora iść- mówi, że nie ma siły. Chcieliśmy wezwać lekarza do domu, zaczął na nas (mama, siostra i ja) krzyczeć, kazał się wynosić
z pokoju... Nigdy taki nie był. Zupełnie nie wiemy jak do Niego dotrzeć. Wzywać doktora na siłę? A jeśli wtedy obrazi się na dobre? Proszę o rady, jak postępować z takim człowiekiem. Naprawdę bardzo mi na Nim zależy, nigdy w rodzinie wprost nie nazywaliśmy uczuć, ale wiem, że On nas zawsze kochał i kocha nadal, my Jego też, ale zmienił się bardzo.