Zatoki - długa rekonwalescencja czy "niedoleczenie"
: 31 paź 2016, o 11:06
Witam,
Zacznę od tego, że jakoś trzy tygodnie temu czułem się słabo, ani kataru nie miałem ani kaszlu ale po dniu ustąpiło, następnego dnia po siłowni mnie musiało przewiać bo zacząłem czuć coś w zatokach. Po tygodniu zaczęło coś tam schodzić (żółta gęsta wydzielina), potem doszła infekcja gardła, która w kilka dni ustąpiła. Wydzielina przestała schodzić ale ból się utrzymywał. Po konsultacji z lekarzem dostałem antybiotyk - Zinnat, który przez większość tygodnia nie działał. Ulgę poczułem dopiero przy ostatnich 4 dawkach, ból zatok ustał, ale zaraz po antybiotyku dostałem wodnistego kataru, który przerodził się w ropny katar i utrzymywał się przez tydzień. Teraz po trzech tygodniach nie czuję się już osłabiony jak wcześniej, ale nada czasami odczuwam kłucie w zatokach, nie jest to taki uciskający ból, bardziej jak ukłucie, pojawia się przez chwilę i ustępuje, nadal mam katar, choć potrzeba wysiąkania nosa pojawia się raz na godzinę może. Wydzielina raz jest wodnista, raz gęsta. Stąd moja pytanie czy to po prostu tak musi być, że zatoki po zapaleniu dochodzą do siebie bardzo długo, czy powinienem skonsultować się z lekarzem. Może powinienem znów wrócić do antybiotyku? A może powinienem od razu poprosić o skierowanie do laryngologa?
Dodam jeszcze, że w momentach, kiedy mój nos nie jest zatkany bardzo wysycha mi śluzówka, czasem muszę nos oczyszczać ze strupów.
Bardzo dziękuję ze wszystkie odpowiedzi z góry. Wiem, że przez forum się nie wyleczę, ale obecnie jestem na wyjeździe i chciałbym porady co dalej robić i czy podejść do tego z optymizmem, czy już zaklepywać terminy u lekarzy na najbliższy dzień po świętach listopadowych?
Pozdrawiam,
Kuba
Zacznę od tego, że jakoś trzy tygodnie temu czułem się słabo, ani kataru nie miałem ani kaszlu ale po dniu ustąpiło, następnego dnia po siłowni mnie musiało przewiać bo zacząłem czuć coś w zatokach. Po tygodniu zaczęło coś tam schodzić (żółta gęsta wydzielina), potem doszła infekcja gardła, która w kilka dni ustąpiła. Wydzielina przestała schodzić ale ból się utrzymywał. Po konsultacji z lekarzem dostałem antybiotyk - Zinnat, który przez większość tygodnia nie działał. Ulgę poczułem dopiero przy ostatnich 4 dawkach, ból zatok ustał, ale zaraz po antybiotyku dostałem wodnistego kataru, który przerodził się w ropny katar i utrzymywał się przez tydzień. Teraz po trzech tygodniach nie czuję się już osłabiony jak wcześniej, ale nada czasami odczuwam kłucie w zatokach, nie jest to taki uciskający ból, bardziej jak ukłucie, pojawia się przez chwilę i ustępuje, nadal mam katar, choć potrzeba wysiąkania nosa pojawia się raz na godzinę może. Wydzielina raz jest wodnista, raz gęsta. Stąd moja pytanie czy to po prostu tak musi być, że zatoki po zapaleniu dochodzą do siebie bardzo długo, czy powinienem skonsultować się z lekarzem. Może powinienem znów wrócić do antybiotyku? A może powinienem od razu poprosić o skierowanie do laryngologa?
Dodam jeszcze, że w momentach, kiedy mój nos nie jest zatkany bardzo wysycha mi śluzówka, czasem muszę nos oczyszczać ze strupów.
Bardzo dziękuję ze wszystkie odpowiedzi z góry. Wiem, że przez forum się nie wyleczę, ale obecnie jestem na wyjeździe i chciałbym porady co dalej robić i czy podejść do tego z optymizmem, czy już zaklepywać terminy u lekarzy na najbliższy dzień po świętach listopadowych?
Pozdrawiam,
Kuba