Problemy gastryczne
: 28 lis 2016, o 22:11
Witam
Chciałbym Państwo przedstawić swoją sytuację:
Mianowicie w wakacje miałem okazję poczuć co to znaczy praca w Katalonii, dostałem się na praktyki erasmusa. Kto był to wie, że zarobki niskie, zakwaterowanie kiepskie, jedzenie słabe, jedyne co to przygoda i możliwość poznania wielu osób. Przechodząc do sedna sprawy, jeden dzień w tygodniu miałem wolny i mogłem jeść "normlanie" jak gość hotelowy z sali i stołów szwedzkich, przez reszte dni w tygodniu musiałem jeść to co dali... czyli codziennie super tłuste frytki i inne "resztki" zalane tłuszczem. Początkowo nie interesowałem się tym że wszystko zalewają oliwą, bo myslałem że mają jej dużo więc co tam, jednakże po pewnym czasie poczułem, że czuję się źle po takim jedzeniu. Jakby tego było mało to zaczął swędzieć mnie odbyt, budziłem się w nocy i nie mogłem zasnąć, nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Doczytałem iż są to "hemoroidy", żeby się ratować, czyli nie jeśc tego tłustego świństwa, starałem się ograniczac jedzenie lub jeśc ciągle dżem z bułkami, czy jak kto woli głodówka. Po dwóch tygodniach objawy się uspokiły, jednakże do końca swojego pobytu nie zmieniałem trybu odżywiania, żeby jakoś przeżyć, gdyż drodzy Państwo Hiszpanie, nawet w ośrodkach zdrowia nie mówią jezykiem angielskim tylko hiszpańskim lub katalońskim.
Udało mi się przetrwac i od razu po powrocie do Polski udałem się do lekarza rodzinnego, który przepisał mi jakies czopki oraz maść do stosowania miejscowego z zaleceniami aby ograniczyć tłuszcz i wrócić do normalnego odżywiania sprzed okresu w Hiszpanii. Zastosowałem się do zaleceń, i jak to zawsze lubiałem piłem jeden jogurt dziennie, po czym od razu musiałem iśc do toalety, zdziwłem się bo nigdy tak nie było, doczytałem że jest to nietoleracja laktozy. Były takie sytuacje, że podczas jednego wieczora potrafiłem kilkadziesiat razy mieć gazy, bardzo niezręczna sytuacja, to nie mogło się skończyć, tylko ciągle jedne po drugich. Kolejnym dziwnym objawem było to że czasem wycierając się po wypróznieniu, poszedłem gdzieś albo mineło 10-15 minut i poczułem coś na tyłku, brałem papier i okazało się że to brudny stolec i musiałem wyciarać tyłek, było tak bardzo często przez pewien okres a czasem nawet po wypróznieniu odbyt był czysty a po kilkunastu minutach poczułem znowu coś i był brudny. Jakby tego było mało pewnego dnia znalazłem kilka kropel krwi na papierze. Posiłkując się internetem dowiedziałem się ze to guzek krawawienczy pękł. Od razu udałem się do lekarza, który dał mi skierowanie do chirurga z rozpoznaniem hemoroidów. Jednakże moja przeszłość, gdzie dwukrotnie byłem źle zdiagnozowany i zoperowany, zamiast przepukliny na żylaki powrozka nasiennego itp zmusiła mnie do tego aby udać się do uznanego specjalisty. Tak też zrobiłem i odbyłem wizytę prywatną, na której przedstawiłem tę powyzszą historię lekarzowi, który powiedział żebym nie przejmował się tą laktozą, po prostu musze odstawic takie produkty.
Moja karta z tej wizyty:
Wywiad: uczucie niepełnego wypróznienia, okresowo świąd okolicy odbytu, po pokarmach mlecznych wzdęcia i czeste wypróżnienia.
Badanie wykonano aparatem-anoskop tubusowy
Badanie proktologiczne: ocena w pozycji kolankowo-przedramiennej
Ogladaniem: okolica okołoodbytowa- bez zmian
Per rectum: Napięcie zwieraczy prawidłowe, w zasięgu palca badającego błona śluzowa gładka
Anoskopia: Guzki krwawnicze stopnia I/II, błona śluzowa bańki odbytnicy różowa
Rektoskopia: -
Zalecenie: Poinformowano o dalszym postepowania. Dieta wg przekazanych inforamacji. Rp. sasz vivomixx 1x1 prez 10 dni, tbl loperamid 1x1 z modyfikacją stoswania w zależności od konsystencji stolca, controloc 20 1x1
Rozpoznaie +ICD 10
Lekarz powiedział że hemoroidy są, ale że konsystencja stolca u mnie jest wodnista i wskazuje to na zaburzenia flory bakteryjnej jelit i że jak zobaczę że się poprawi stolec to mam loperamid brać rzadziej. Jeśli chodzi o antybiotyki to by się zgadało bo moja lekarka na jakikolwiek objaw grypy czy przeziebienia "sypała" antybiotykami...
Jeśli chodzi o okres leczenie to mogę powiedzieć że te "brudne" sytuacje po stolcu zrobiły się rzadsze a stolec także bardziej suchy, czasem pierwsza połowa sucha a druga ufromowana ale wodnista. Okres leczenia się skończył i w sumie dalej jest tak jak było, stolec uformowany ale wodnisty a także zdarzają się te "brudne" sytuacje po stolcu. Częstośc wyprózniania to raz dziennie rano. Dzisiaj jednak przykładowo zjadłem shoarme i wszystko przeze mnie "przeleciało" 2 godziny po porannym stolcu... Kurczę co mi jest?
Przeglądam internet, czytam jakieś publikacje naukowe na ten temat i dowiedziałem że się może tu chodzić np o:
-wątrobe;
-trzustkę;
-zołądek;
-jelita;
A badania jakie mogę to zdiagnozować to znalazłem takie:
-badanie krwi (zrobiłem przy okazji wizyty u alergologa i jest ok)
-elektrolity
-próby wątrobowe
-poziom cukru we krwi
-CRP
-kał na pasozyty (zrobiłem przy okazji wizyty u alergologa i niczego nie ma)
-krew utajona
Czy to dobre tropy? Co o tym wszystkim myślicie? z góry dziekuję za opinie i pomoc!
Chciałbym Państwo przedstawić swoją sytuację:
Mianowicie w wakacje miałem okazję poczuć co to znaczy praca w Katalonii, dostałem się na praktyki erasmusa. Kto był to wie, że zarobki niskie, zakwaterowanie kiepskie, jedzenie słabe, jedyne co to przygoda i możliwość poznania wielu osób. Przechodząc do sedna sprawy, jeden dzień w tygodniu miałem wolny i mogłem jeść "normlanie" jak gość hotelowy z sali i stołów szwedzkich, przez reszte dni w tygodniu musiałem jeść to co dali... czyli codziennie super tłuste frytki i inne "resztki" zalane tłuszczem. Początkowo nie interesowałem się tym że wszystko zalewają oliwą, bo myslałem że mają jej dużo więc co tam, jednakże po pewnym czasie poczułem, że czuję się źle po takim jedzeniu. Jakby tego było mało to zaczął swędzieć mnie odbyt, budziłem się w nocy i nie mogłem zasnąć, nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Doczytałem iż są to "hemoroidy", żeby się ratować, czyli nie jeśc tego tłustego świństwa, starałem się ograniczac jedzenie lub jeśc ciągle dżem z bułkami, czy jak kto woli głodówka. Po dwóch tygodniach objawy się uspokiły, jednakże do końca swojego pobytu nie zmieniałem trybu odżywiania, żeby jakoś przeżyć, gdyż drodzy Państwo Hiszpanie, nawet w ośrodkach zdrowia nie mówią jezykiem angielskim tylko hiszpańskim lub katalońskim.
Udało mi się przetrwac i od razu po powrocie do Polski udałem się do lekarza rodzinnego, który przepisał mi jakies czopki oraz maść do stosowania miejscowego z zaleceniami aby ograniczyć tłuszcz i wrócić do normalnego odżywiania sprzed okresu w Hiszpanii. Zastosowałem się do zaleceń, i jak to zawsze lubiałem piłem jeden jogurt dziennie, po czym od razu musiałem iśc do toalety, zdziwłem się bo nigdy tak nie było, doczytałem że jest to nietoleracja laktozy. Były takie sytuacje, że podczas jednego wieczora potrafiłem kilkadziesiat razy mieć gazy, bardzo niezręczna sytuacja, to nie mogło się skończyć, tylko ciągle jedne po drugich. Kolejnym dziwnym objawem było to że czasem wycierając się po wypróznieniu, poszedłem gdzieś albo mineło 10-15 minut i poczułem coś na tyłku, brałem papier i okazało się że to brudny stolec i musiałem wyciarać tyłek, było tak bardzo często przez pewien okres a czasem nawet po wypróznieniu odbyt był czysty a po kilkunastu minutach poczułem znowu coś i był brudny. Jakby tego było mało pewnego dnia znalazłem kilka kropel krwi na papierze. Posiłkując się internetem dowiedziałem się ze to guzek krawawienczy pękł. Od razu udałem się do lekarza, który dał mi skierowanie do chirurga z rozpoznaniem hemoroidów. Jednakże moja przeszłość, gdzie dwukrotnie byłem źle zdiagnozowany i zoperowany, zamiast przepukliny na żylaki powrozka nasiennego itp zmusiła mnie do tego aby udać się do uznanego specjalisty. Tak też zrobiłem i odbyłem wizytę prywatną, na której przedstawiłem tę powyzszą historię lekarzowi, który powiedział żebym nie przejmował się tą laktozą, po prostu musze odstawic takie produkty.
Moja karta z tej wizyty:
Wywiad: uczucie niepełnego wypróznienia, okresowo świąd okolicy odbytu, po pokarmach mlecznych wzdęcia i czeste wypróżnienia.
Badanie wykonano aparatem-anoskop tubusowy
Badanie proktologiczne: ocena w pozycji kolankowo-przedramiennej
Ogladaniem: okolica okołoodbytowa- bez zmian
Per rectum: Napięcie zwieraczy prawidłowe, w zasięgu palca badającego błona śluzowa gładka
Anoskopia: Guzki krwawnicze stopnia I/II, błona śluzowa bańki odbytnicy różowa
Rektoskopia: -
Zalecenie: Poinformowano o dalszym postepowania. Dieta wg przekazanych inforamacji. Rp. sasz vivomixx 1x1 prez 10 dni, tbl loperamid 1x1 z modyfikacją stoswania w zależności od konsystencji stolca, controloc 20 1x1
Rozpoznaie +ICD 10
Lekarz powiedział że hemoroidy są, ale że konsystencja stolca u mnie jest wodnista i wskazuje to na zaburzenia flory bakteryjnej jelit i że jak zobaczę że się poprawi stolec to mam loperamid brać rzadziej. Jeśli chodzi o antybiotyki to by się zgadało bo moja lekarka na jakikolwiek objaw grypy czy przeziebienia "sypała" antybiotykami...
Jeśli chodzi o okres leczenie to mogę powiedzieć że te "brudne" sytuacje po stolcu zrobiły się rzadsze a stolec także bardziej suchy, czasem pierwsza połowa sucha a druga ufromowana ale wodnista. Okres leczenia się skończył i w sumie dalej jest tak jak było, stolec uformowany ale wodnisty a także zdarzają się te "brudne" sytuacje po stolcu. Częstośc wyprózniania to raz dziennie rano. Dzisiaj jednak przykładowo zjadłem shoarme i wszystko przeze mnie "przeleciało" 2 godziny po porannym stolcu... Kurczę co mi jest?
Przeglądam internet, czytam jakieś publikacje naukowe na ten temat i dowiedziałem że się może tu chodzić np o:
-wątrobe;
-trzustkę;
-zołądek;
-jelita;
A badania jakie mogę to zdiagnozować to znalazłem takie:
-badanie krwi (zrobiłem przy okazji wizyty u alergologa i jest ok)
-elektrolity
-próby wątrobowe
-poziom cukru we krwi
-CRP
-kał na pasozyty (zrobiłem przy okazji wizyty u alergologa i niczego nie ma)
-krew utajona
Czy to dobre tropy? Co o tym wszystkim myślicie? z góry dziekuję za opinie i pomoc!