Czy to choroba psychiczna, schizofremia?
: 18 sty 2017, o 19:08
Witam,
piszę w dosyć dziwnej, świeżej sprawie. Konkretnie od dwóch dni, mój wujek miewa przedziwne akcje/przygody. Nie będę zagłębiał się tutaj w szczegóły, jednak dnia wczorajszego w pracy przydarzył mu się wypadek. Upierał się, żeby pójść z tym do lekarza i go ktoś z rodziny podwiózł, dostał zwolnienie (wujkowi raczej zwolnienie nie jest do niczego potrzebne, nie ma żadnych problemów, nie jest też człowiekiem, który chodziłby na zwolnienie bo mu się nie chce chodzić do pracy). Jednak od tego czasu pojawiają się coraz to nowe fakty, dosyć podejrzane. Wujek jest bardzo poddenerwowany, opowiada, że jest śledzony i obserwowany, że w pracy mu grozili, że jakieś przekręty, że ktoś ma do niego do domu przyjechać i nie będzie to przyjacielska wizyta. Ogólnie jest tego dużo więcej, jednak jak wspomniałem - nie chce wchodzić w szczegóły. Sprawa wygląda przedziwnie, wiem, że jest świeża i pewnie wypadałoby obserwować, ale cała rodzina jest zaniepokojona, dlatego pisze tutaj. Chciałbym się dowiedzieć, czy to możliwe, żeby była to jakaś choroba psychiczna? Cała sytuacja wygląda na właśnie taką, która wynika z choroby psychicznej. Jednak czy to możliwe, żeby wszystko stało się tak nagle? Z wujkiem mamy codziennie kontakt, czasem pare godzin, nic nie wskazywało na jakieś zmiany w jego zachowaniu. Zachowywał się tak jak zawsze, może przez ostatni tydzień był bardziej poddenerwowany (ale to niekoniecznie musi być związane, bo wujek miał prawdziwy powód do nerwów). Wczoraj było jeszcze w miare spokojnie, zadziwiający jest przeskok z wczoraj na dzisiaj. W dniu dzisiejszym dosłownie cały dzień chodzi i opowiada o śledzeniu i innych takich. Wujek zawsze był twardym mężczyzną i nie wiem, czy takie rzeczy mogłyby aż tak na niego wpłynąć i myślę, że człowiek, któremu ktoś grozi zachowuje się troche inaczej.
Pozdrawiam
piszę w dosyć dziwnej, świeżej sprawie. Konkretnie od dwóch dni, mój wujek miewa przedziwne akcje/przygody. Nie będę zagłębiał się tutaj w szczegóły, jednak dnia wczorajszego w pracy przydarzył mu się wypadek. Upierał się, żeby pójść z tym do lekarza i go ktoś z rodziny podwiózł, dostał zwolnienie (wujkowi raczej zwolnienie nie jest do niczego potrzebne, nie ma żadnych problemów, nie jest też człowiekiem, który chodziłby na zwolnienie bo mu się nie chce chodzić do pracy). Jednak od tego czasu pojawiają się coraz to nowe fakty, dosyć podejrzane. Wujek jest bardzo poddenerwowany, opowiada, że jest śledzony i obserwowany, że w pracy mu grozili, że jakieś przekręty, że ktoś ma do niego do domu przyjechać i nie będzie to przyjacielska wizyta. Ogólnie jest tego dużo więcej, jednak jak wspomniałem - nie chce wchodzić w szczegóły. Sprawa wygląda przedziwnie, wiem, że jest świeża i pewnie wypadałoby obserwować, ale cała rodzina jest zaniepokojona, dlatego pisze tutaj. Chciałbym się dowiedzieć, czy to możliwe, żeby była to jakaś choroba psychiczna? Cała sytuacja wygląda na właśnie taką, która wynika z choroby psychicznej. Jednak czy to możliwe, żeby wszystko stało się tak nagle? Z wujkiem mamy codziennie kontakt, czasem pare godzin, nic nie wskazywało na jakieś zmiany w jego zachowaniu. Zachowywał się tak jak zawsze, może przez ostatni tydzień był bardziej poddenerwowany (ale to niekoniecznie musi być związane, bo wujek miał prawdziwy powód do nerwów). Wczoraj było jeszcze w miare spokojnie, zadziwiający jest przeskok z wczoraj na dzisiaj. W dniu dzisiejszym dosłownie cały dzień chodzi i opowiada o śledzeniu i innych takich. Wujek zawsze był twardym mężczyzną i nie wiem, czy takie rzeczy mogłyby aż tak na niego wpłynąć i myślę, że człowiek, któremu ktoś grozi zachowuje się troche inaczej.
Pozdrawiam