kaszel potem chrypka i utrata głosu
: 28 sty 2017, o 02:07
Witam
Rok temu luty-marzec przechodziłem okres w którym miałem straszne ataki kaszlu, chodziłem do lekarki pierwszego kontaktu i ładowałem w siebie antybiotyki tak na oko wg mnie. Potem gdzieś wyczytałem że należy sprawdzić stan płuc, zarzuciłem takim pomysłem i na wizycie w październiku przypomniałem lekarce o tym dziwny okresie który minął i zasugerowałem diagnostyke płuc, zrobiłem USG i wszystko ok. Po czym stwierdziła że to może było przez powietrze albo coś. Nastał 27 grudzień i utrapienie wróciło, masakryczny kaszel. Poszedłem do lekarki, przebadała mnie i stwierdziła że to przez smog, nie chce pisać co mi przepisała bo kurcze zapomniałem. Nastepnie 6 stycznia pojawiły sie inne objawy: chrypka i utrata głosu wiec udałem sie znowu do lekarki ale nie było mojej, wiec załapałem się do innej, po zbadaniu postawiła podobną diagnoze ze to od powietrza. Dostałem apo napro, clatra i levopront. Potem udałem sie do swojej i powiedziała mi to samo co zawsze oraz dała skierowania do laryngologa oraz recepte na 2x levopront. Udałem sie wiec do laryngologa, który przeprowadził wywiad, chwycił mnie za jezyk, kazał powiedziec ą, hę, ę, i przeglądał przełyk małym lusterkiem i powiedział że coś tam jest niezaleczone ale nie ma sie co martwić i przepisał pecto drill oraz metypred.
Troche poczytałem o tych lekach i dowiedziałem się że powinien lekarz zrobić wymaz a nie leczyć na oko to raz a dwa że są pewne zastrzeżenia co do tych leków.
Drodzy Państwo co Wy na to? nie truć się?
Rok temu luty-marzec przechodziłem okres w którym miałem straszne ataki kaszlu, chodziłem do lekarki pierwszego kontaktu i ładowałem w siebie antybiotyki tak na oko wg mnie. Potem gdzieś wyczytałem że należy sprawdzić stan płuc, zarzuciłem takim pomysłem i na wizycie w październiku przypomniałem lekarce o tym dziwny okresie który minął i zasugerowałem diagnostyke płuc, zrobiłem USG i wszystko ok. Po czym stwierdziła że to może było przez powietrze albo coś. Nastał 27 grudzień i utrapienie wróciło, masakryczny kaszel. Poszedłem do lekarki, przebadała mnie i stwierdziła że to przez smog, nie chce pisać co mi przepisała bo kurcze zapomniałem. Nastepnie 6 stycznia pojawiły sie inne objawy: chrypka i utrata głosu wiec udałem sie znowu do lekarki ale nie było mojej, wiec załapałem się do innej, po zbadaniu postawiła podobną diagnoze ze to od powietrza. Dostałem apo napro, clatra i levopront. Potem udałem sie do swojej i powiedziała mi to samo co zawsze oraz dała skierowania do laryngologa oraz recepte na 2x levopront. Udałem sie wiec do laryngologa, który przeprowadził wywiad, chwycił mnie za jezyk, kazał powiedziec ą, hę, ę, i przeglądał przełyk małym lusterkiem i powiedział że coś tam jest niezaleczone ale nie ma sie co martwić i przepisał pecto drill oraz metypred.
Troche poczytałem o tych lekach i dowiedziałem się że powinien lekarz zrobić wymaz a nie leczyć na oko to raz a dwa że są pewne zastrzeżenia co do tych leków.
Drodzy Państwo co Wy na to? nie truć się?