Jaka to choroba?
: 11 kwie 2017, o 11:04
Witam,
Wydaje mi się, że ktoś z mojej rodziny poważnie choruje, ale nie moge tej osobie nawet pomóc. Osoba ta ma ponad 70 lat i jest kobietą. Miała cieżkie życie, ale też nie łatwy charakter (głównie dla członków rodziny). Była perfekcjonistką we wszystkim, inni według niej robili wszystko źle. Często też wszczynała awantury o dronostki np. nie zawieszone rolety w tym czasie kiedy według niej był odpowiedni. Absurd, ale to są fakty sprzed kilku, kilkunastu lat. Teraz jest o wiele gorzej. Dodam jeszcze, że osoba ta z racji ciężkiego życia miała przyjamniej raz w tygodniu myśli samobójcze i straszyła tym członków rodziny, ale nigdy nie doszło do próby. Osoba ta umiała też przez kilka dni wypominać np. niezawieszone rolety, nawet przez całe noce.
Teraz nastąpiło ewidentne pogorszenie i jest to ogromny problem rodziny, ale także sąsiadów.
Osoba ta od kilku miesięcy bardzo słabo spi, wygląda na zmarnowaną i niestety moim zdaniem ma urojenia. Mówi, że w domu ma zimno, nie patrzac w ogole na termometr i nęka wtedy sąsiadów uważając, że oni zatrzymują jej ogrzewanie. Co jest raczej nierealne. Mówi, że jak ktoś na schodach przeszedł blisko niej, ocierając się o nią, że chciał ją zepchnąć ze schodów. Uroiła sobie, że ktoś w nocy ją straszy i puka. Rodzina często u niej była i spała i zawsze był spokój było ciepło. Nawet zamontowany był czujnik temperatury, który wykazał prawdiłową temperature, a osoba ta mówiła, że było 13 stopni i ze marzła. Doszło też do tego, że osoba ta jest pokłocona ze swoimi dziećmi. Tylko nie z jedną córką, która mieszka za granicą i z rozmów telefonicznych wnioskuje, że jej matka jest w pełni zdrowa i to co mówi jest prawdą. Nie wierzy pozostałemu rodzeństwu i wrecz namawia matkę do nęknia (np. pukania w kaloryfery) sąsiadów. Reszta rodzeństwa chciała, aby matka poszła do lekarza, żeby ja zbadać czy jest zdrowa, ale córka z zagranicy i matka są przeciwne i wymyśliły, że tym samym rodzeństwo chce tylko zaszkodzic matce, ubezwłansowolnic ja. Dodam, że według kobiety i jej córki sąsiedzi, jak i pozostałe rodzeństwo chce przywłaszczyc sobie majątek kobiety. U kobiety tej była gmina, policja i miała zadzwonić jak będzie miała zimno. Kobieta tego nie zgłasza, bo uważa że policja i władze gminy są w spisku z wszystkimi. Kobieta woli wyzywać sąsiadów i pukać w kaloryfery. Dzieci, które opiekowały się matką dotychczas są obecnie jej wrogami bo chciały żeby matka dzwoniła na policję. Matka odcieła się od wszystkich. Tych sutuacji z ta kobietą jest wiele. Kobieta ta jest w ciągłym myśleniu i wymyślaniu różnych urojeń. Zna ruchy sąsiadów co do godziny. Jest cały czas poddenerwowana, smutna i taka wulgarna. Jednak w domu wszystko zrobi, sama robi zakupy, sprzata, placi rachunki. Kiedyś mimo ciężkiego charakteru miała dni, że była normalną, kochającą osobą. Te urojenia wyssały z niej uczucia do bliskich. Czy to choroba? Jesli są tu jakieś podstawy do choroby, to jaką chorobę brać pod uwagę? Może to choroba afektywna dwubiegunowa? Co rodzina może zrobić wiedząc iż kobieta ma urojenia i wykańcza się myśląc nocami i dniami o urojeniach? Jak pomoc tej kobiecie, gdy ona nie widzi problemu? Czy gmina może zadziałać? Jak jest sposob leczenia i rokowania do powrotu do normalności?
Wydaje mi się, że ktoś z mojej rodziny poważnie choruje, ale nie moge tej osobie nawet pomóc. Osoba ta ma ponad 70 lat i jest kobietą. Miała cieżkie życie, ale też nie łatwy charakter (głównie dla członków rodziny). Była perfekcjonistką we wszystkim, inni według niej robili wszystko źle. Często też wszczynała awantury o dronostki np. nie zawieszone rolety w tym czasie kiedy według niej był odpowiedni. Absurd, ale to są fakty sprzed kilku, kilkunastu lat. Teraz jest o wiele gorzej. Dodam jeszcze, że osoba ta z racji ciężkiego życia miała przyjamniej raz w tygodniu myśli samobójcze i straszyła tym członków rodziny, ale nigdy nie doszło do próby. Osoba ta umiała też przez kilka dni wypominać np. niezawieszone rolety, nawet przez całe noce.
Teraz nastąpiło ewidentne pogorszenie i jest to ogromny problem rodziny, ale także sąsiadów.
Osoba ta od kilku miesięcy bardzo słabo spi, wygląda na zmarnowaną i niestety moim zdaniem ma urojenia. Mówi, że w domu ma zimno, nie patrzac w ogole na termometr i nęka wtedy sąsiadów uważając, że oni zatrzymują jej ogrzewanie. Co jest raczej nierealne. Mówi, że jak ktoś na schodach przeszedł blisko niej, ocierając się o nią, że chciał ją zepchnąć ze schodów. Uroiła sobie, że ktoś w nocy ją straszy i puka. Rodzina często u niej była i spała i zawsze był spokój było ciepło. Nawet zamontowany był czujnik temperatury, który wykazał prawdiłową temperature, a osoba ta mówiła, że było 13 stopni i ze marzła. Doszło też do tego, że osoba ta jest pokłocona ze swoimi dziećmi. Tylko nie z jedną córką, która mieszka za granicą i z rozmów telefonicznych wnioskuje, że jej matka jest w pełni zdrowa i to co mówi jest prawdą. Nie wierzy pozostałemu rodzeństwu i wrecz namawia matkę do nęknia (np. pukania w kaloryfery) sąsiadów. Reszta rodzeństwa chciała, aby matka poszła do lekarza, żeby ja zbadać czy jest zdrowa, ale córka z zagranicy i matka są przeciwne i wymyśliły, że tym samym rodzeństwo chce tylko zaszkodzic matce, ubezwłansowolnic ja. Dodam, że według kobiety i jej córki sąsiedzi, jak i pozostałe rodzeństwo chce przywłaszczyc sobie majątek kobiety. U kobiety tej była gmina, policja i miała zadzwonić jak będzie miała zimno. Kobieta tego nie zgłasza, bo uważa że policja i władze gminy są w spisku z wszystkimi. Kobieta woli wyzywać sąsiadów i pukać w kaloryfery. Dzieci, które opiekowały się matką dotychczas są obecnie jej wrogami bo chciały żeby matka dzwoniła na policję. Matka odcieła się od wszystkich. Tych sutuacji z ta kobietą jest wiele. Kobieta ta jest w ciągłym myśleniu i wymyślaniu różnych urojeń. Zna ruchy sąsiadów co do godziny. Jest cały czas poddenerwowana, smutna i taka wulgarna. Jednak w domu wszystko zrobi, sama robi zakupy, sprzata, placi rachunki. Kiedyś mimo ciężkiego charakteru miała dni, że była normalną, kochającą osobą. Te urojenia wyssały z niej uczucia do bliskich. Czy to choroba? Jesli są tu jakieś podstawy do choroby, to jaką chorobę brać pod uwagę? Może to choroba afektywna dwubiegunowa? Co rodzina może zrobić wiedząc iż kobieta ma urojenia i wykańcza się myśląc nocami i dniami o urojeniach? Jak pomoc tej kobiecie, gdy ona nie widzi problemu? Czy gmina może zadziałać? Jak jest sposob leczenia i rokowania do powrotu do normalności?