Notoryczne problemy z aftą - proszę o pomoc...
: 30 maja 2017, o 22:47
Witam.
Pewnie i tak nie uda mi się tutaj znaleźć pomocy, ale chcę spróbować bo jeszcze trochę i oszaleję. Nie wiem czy zamieszczam temat w dobrym miejscu, jeśli nie to przepraszam.
Jestem facetem i mam 25 lat. Od kilku lat, a dokładnie zaczęło się to w technikum - od tego czasu mam problem z aftami. Nawet już nie pamiętam początków tych problemów bo było to jakieś 7 lat temu, jednak od tego czasu z aftami męczę się do dziś. Pewnie pierwsze przypuszczenia są takie, że przesadzam, że każdego przecież czasem dopada afta więc nie ma o co płakać, itp, itd. Nie zakładam tego tematu aby sobie trochę pomarudzić, czy aby znaleźć pretekst do pomarudzenia sobie - zakładam go bo chcę prosić o pomoc. U mnie te afty nie pojawiają się raz na rok.... myślę, że nie skłamie jeśli napiszę, że średnio jest to co jakieś 3 tygodnie, czasem rzadziej czasem częściej. Najdłużej miałem spokój chyba miesiąc lub półtora. Już nie wiem co mam robić. Byłem kilka razy u lekarza pierwszego kontaktu, miałem robiony wymaz (w trakcie tworzenia się afty), badania krwi (w tym na wątrobę), wszystko w normie. Codziennie myję zęby przynajmniej raz dziennie. Lekarz rozkłada ręce i powtarza mi w kółko to samo - albo to się bierze od braku higieny, problemu z wątrobą i innymi narządami lub od korzystania z sztućców w restauracjach. Pierwsze dwa raczej są wykluczone, trzecie - owszem na studiach chodziłem czasem do jadłodajni, ale nie studiuję już od roku i obiady jem w domu.
Same afty pojawiają się w pojedynczych sztukach lub czasem po 2-3. Teraz nie tak dawno bo jakieś 3 tygodnie temu miałem jedną na języku, teraz tworzą się trzy pod dolną wargą - w sensie na tej skórze od wewnątrz. Jakiś rok temu miałem nawet aftę w kąciku warg - tam gdzie tworzy się zimno i potrafiła urosnąć do średnicy ok. 5mm, tworząc wgłębienie. Ból był dość mocny przy otwieraniu ust, nie mówiąc już o wyglądzie i częstym pękaniu i krwawieniu z gojącej się rany.
Czy jest ktoś w stanie mi pomóc? Potrafiłem już się pogodzić z tym że tak musi być, że co jakiś czas musi mnie to spotkać, ale teraz już mam tego dość i chyba jeszcze trochę a pomyślę o jakimś samobójstwie...
Naprawdę nie da się nic z tym zrobić? A może to nie jest afta?
Pewnie i tak nie uda mi się tutaj znaleźć pomocy, ale chcę spróbować bo jeszcze trochę i oszaleję. Nie wiem czy zamieszczam temat w dobrym miejscu, jeśli nie to przepraszam.
Jestem facetem i mam 25 lat. Od kilku lat, a dokładnie zaczęło się to w technikum - od tego czasu mam problem z aftami. Nawet już nie pamiętam początków tych problemów bo było to jakieś 7 lat temu, jednak od tego czasu z aftami męczę się do dziś. Pewnie pierwsze przypuszczenia są takie, że przesadzam, że każdego przecież czasem dopada afta więc nie ma o co płakać, itp, itd. Nie zakładam tego tematu aby sobie trochę pomarudzić, czy aby znaleźć pretekst do pomarudzenia sobie - zakładam go bo chcę prosić o pomoc. U mnie te afty nie pojawiają się raz na rok.... myślę, że nie skłamie jeśli napiszę, że średnio jest to co jakieś 3 tygodnie, czasem rzadziej czasem częściej. Najdłużej miałem spokój chyba miesiąc lub półtora. Już nie wiem co mam robić. Byłem kilka razy u lekarza pierwszego kontaktu, miałem robiony wymaz (w trakcie tworzenia się afty), badania krwi (w tym na wątrobę), wszystko w normie. Codziennie myję zęby przynajmniej raz dziennie. Lekarz rozkłada ręce i powtarza mi w kółko to samo - albo to się bierze od braku higieny, problemu z wątrobą i innymi narządami lub od korzystania z sztućców w restauracjach. Pierwsze dwa raczej są wykluczone, trzecie - owszem na studiach chodziłem czasem do jadłodajni, ale nie studiuję już od roku i obiady jem w domu.
Same afty pojawiają się w pojedynczych sztukach lub czasem po 2-3. Teraz nie tak dawno bo jakieś 3 tygodnie temu miałem jedną na języku, teraz tworzą się trzy pod dolną wargą - w sensie na tej skórze od wewnątrz. Jakiś rok temu miałem nawet aftę w kąciku warg - tam gdzie tworzy się zimno i potrafiła urosnąć do średnicy ok. 5mm, tworząc wgłębienie. Ból był dość mocny przy otwieraniu ust, nie mówiąc już o wyglądzie i częstym pękaniu i krwawieniu z gojącej się rany.
Czy jest ktoś w stanie mi pomóc? Potrafiłem już się pogodzić z tym że tak musi być, że co jakiś czas musi mnie to spotkać, ale teraz już mam tego dość i chyba jeszcze trochę a pomyślę o jakimś samobójstwie...
Naprawdę nie da się nic z tym zrobić? A może to nie jest afta?