Alkoholizm, narkomania - choroby na całe życie
: 28 paź 2017, o 16:35
Chcę uświadomić czytającym,że choroba psychiczna zwana uzależnieniem od substancji psychoaktywnych,o różnych symbolach wg. klasyfikacji ICD-10,w zależności od rokowań,obecności urojeń,rodzaju substancji psychoaktywnej/mixów/ jest chorobą przewlekłą i wymagającą leczenia do końca życia.Leczenie jest wieloetapowe i skala bólu i cierpienia oraz wymagań wobec siebie jest na każdym z etapów ogromna i chorym,którzy podjęli trud leczenia ,należy się szacunek.To krew,pot i łzy a nie ładny widoczek za oknem.Że syn,który skończył brać,uczy się i ma dziewczynę a inni/w domyśle Ci gorsi/poumierali.Syn,który poznał świat narkotyków,to tykająca bomba.I od niego ,nie od rodziców będzie zależał jego powrót do nałogu.Rodzice często myślą tak własnie -bzdurno i durno.Gdzie on tam będzie chodził na jakieś AA czy AN.Pozna tam narkomanów i alkoholików dopiero co się zowie.Po co,lepiej niech odrabia lekcję pod okiem mamusi czy tatusia.
Wyda to się dziwne w świetle strajkującej służby zdrowia.Wymagań wobec lekarzy i należnego im wynagrodzenia za trud włożony w wykształcenie i wykonywaną pracę.
NIE MA ŻADNYCH WYMOGÓW FORMALNYCH rangi Ustawy,co do wykształcenia,praktyki,etyki itd. zawodu zwanego PSYCHOTERAPEUTĄ.Psychoterapeutą może zostać betoniarz-zbrojarz i prowadzić własny gabinet psychoterapeutyczny.Warunek-musi prowadzić działalność gospodarczą i płacić podatki.Dlatego namnożyło się w Polsce ok.20 różnych stowarzyszeń psychologicznych czy psychiatrycznych,które za stosowną opłata prowadzą własne szkolenia i wydają własne certyfikaty.Rozumowanie potencjalnego pacjenta jest takie:"Psychoterapeuta to musi być gość naprawdę....że hoho.Więcej niż lekarz".Tak niestety nie jest.Nie ma centralnej ewidencji psychoterapeutów i centralnej kontroli.Zamiast widoczków za oknem, potencjalny kandydat na detox w prywatnym ośrodku niech sprawdzi kwalifikacje,którymi chwali się psychoterapeuta-właściciel pensjonatu Bethesda/nazwa przypadkowa moja z biblii-zastrzegam nazwę/.Dlatego bezpieczniejszy jest detox szpitalny.Lekarze i leki.
Daleki jestem od zamiaru uogólniania.Z pewnością większość owych ośrodków jest dobrze medycznie wyposażona a psychoterapeuci są psychologami bądź psychiatrami doświadczonymi w leczeniu uzależnień.Chciałem pokazać braki SYSTEMU w leczeniu uzależnień,z którymi przyjdzie się borykać skłonnemu do samobójstwa i cierpiącemu choremu,który nie wie gdzie skierować pierwszy, chwiejny krok ku trzeźwości.
Pozdrawiam wszystkich chcących zerwać z nałogiem-zróbcie ten pierwszy krok-nie pijcie-nie ćpajcie jeden dzień.Nie planujcie nic na jutro.Nic do tej pory nie wymyślono lepszego.Tylko wspólnotowe 12 kroków.AA,AN,AH itd.Jakkolwiek to może dziwnie czy śmiesznie dla niektórych brzmieć.Nie branie w tzw.zaparte-od jutra nie piję,nie biorę koki,nie biorę..... itd.To oznacza dla uzależnionej psychiki chorego-kiedyś się napiję,kiedyś wezmę i tak się ZAWSZE DZIEJE!!!!!
Rodzice nic tu nie pomogą.To chory musi wybrać-wspólnota albo śmierć.Po 5-ciu,10 lat niebrania.Znany jest przypadek młodego alkoholika,który przyrzekł sobie ,że nie będzie pił do emerytury.W wieku podeszłym,przeszedł na emeryturę i zapił się na śmierć w pierwszy dniu wypłaty.Mózg chorego to cwaniak.Dlatego tylko leczenie wspólnotowe ma sens.
Oczywiście w sytuacjach zmian patologicznych w mózgu pod wpływem substancji psychoaktywnej,może być konieczna augmentacja lekami np.w przebiegu psychoz,lęku,depresji.Dlatego jeżeli w trakcie leczenia wspólnotowego takie objawy się pokażą ,niezbędna jest opieka psychiatryczna.
Nie piszę tych postów dla rodziców bo oni nic nie mogą albo niewiele ale dla osób mających kontakt z alkoholem,narkotykami i zaczynają przegrywać.Kolejność taka:detox w tym leczenie objawowe psychoz i innych psychosomatycznych objawów odstawiennych,najlepiej w szpitalu.Leczenie podtrzymujące, wspólnotowe, minimum raz w tygodniu, trwajace 2-3 lata po detoxie,później,bardziej luźny ale ciągły kontakt ze wspólnotą."Leczenie" u psychologa na kozetce jest nic nie warte.TYLKO wspólnota uzależnionych.
Spróbuj się modlić do Boga - jakkolwiek go rozumiesz.Módl się trzeźwy, o jeszcze jeden dzień.
Jeden z WAS-trzeźwy alkoholik od 31 lat.
Wyda to się dziwne w świetle strajkującej służby zdrowia.Wymagań wobec lekarzy i należnego im wynagrodzenia za trud włożony w wykształcenie i wykonywaną pracę.
NIE MA ŻADNYCH WYMOGÓW FORMALNYCH rangi Ustawy,co do wykształcenia,praktyki,etyki itd. zawodu zwanego PSYCHOTERAPEUTĄ.Psychoterapeutą może zostać betoniarz-zbrojarz i prowadzić własny gabinet psychoterapeutyczny.Warunek-musi prowadzić działalność gospodarczą i płacić podatki.Dlatego namnożyło się w Polsce ok.20 różnych stowarzyszeń psychologicznych czy psychiatrycznych,które za stosowną opłata prowadzą własne szkolenia i wydają własne certyfikaty.Rozumowanie potencjalnego pacjenta jest takie:"Psychoterapeuta to musi być gość naprawdę....że hoho.Więcej niż lekarz".Tak niestety nie jest.Nie ma centralnej ewidencji psychoterapeutów i centralnej kontroli.Zamiast widoczków za oknem, potencjalny kandydat na detox w prywatnym ośrodku niech sprawdzi kwalifikacje,którymi chwali się psychoterapeuta-właściciel pensjonatu Bethesda/nazwa przypadkowa moja z biblii-zastrzegam nazwę/.Dlatego bezpieczniejszy jest detox szpitalny.Lekarze i leki.
Daleki jestem od zamiaru uogólniania.Z pewnością większość owych ośrodków jest dobrze medycznie wyposażona a psychoterapeuci są psychologami bądź psychiatrami doświadczonymi w leczeniu uzależnień.Chciałem pokazać braki SYSTEMU w leczeniu uzależnień,z którymi przyjdzie się borykać skłonnemu do samobójstwa i cierpiącemu choremu,który nie wie gdzie skierować pierwszy, chwiejny krok ku trzeźwości.
Pozdrawiam wszystkich chcących zerwać z nałogiem-zróbcie ten pierwszy krok-nie pijcie-nie ćpajcie jeden dzień.Nie planujcie nic na jutro.Nic do tej pory nie wymyślono lepszego.Tylko wspólnotowe 12 kroków.AA,AN,AH itd.Jakkolwiek to może dziwnie czy śmiesznie dla niektórych brzmieć.Nie branie w tzw.zaparte-od jutra nie piję,nie biorę koki,nie biorę..... itd.To oznacza dla uzależnionej psychiki chorego-kiedyś się napiję,kiedyś wezmę i tak się ZAWSZE DZIEJE!!!!!
Rodzice nic tu nie pomogą.To chory musi wybrać-wspólnota albo śmierć.Po 5-ciu,10 lat niebrania.Znany jest przypadek młodego alkoholika,który przyrzekł sobie ,że nie będzie pił do emerytury.W wieku podeszłym,przeszedł na emeryturę i zapił się na śmierć w pierwszy dniu wypłaty.Mózg chorego to cwaniak.Dlatego tylko leczenie wspólnotowe ma sens.
Oczywiście w sytuacjach zmian patologicznych w mózgu pod wpływem substancji psychoaktywnej,może być konieczna augmentacja lekami np.w przebiegu psychoz,lęku,depresji.Dlatego jeżeli w trakcie leczenia wspólnotowego takie objawy się pokażą ,niezbędna jest opieka psychiatryczna.
Nie piszę tych postów dla rodziców bo oni nic nie mogą albo niewiele ale dla osób mających kontakt z alkoholem,narkotykami i zaczynają przegrywać.Kolejność taka:detox w tym leczenie objawowe psychoz i innych psychosomatycznych objawów odstawiennych,najlepiej w szpitalu.Leczenie podtrzymujące, wspólnotowe, minimum raz w tygodniu, trwajace 2-3 lata po detoxie,później,bardziej luźny ale ciągły kontakt ze wspólnotą."Leczenie" u psychologa na kozetce jest nic nie warte.TYLKO wspólnota uzależnionych.
Spróbuj się modlić do Boga - jakkolwiek go rozumiesz.Módl się trzeźwy, o jeszcze jeden dzień.
Jeden z WAS-trzeźwy alkoholik od 31 lat.