Po zatrzymaniu oddechu dziecko w śpiączce z niedotlenieniem
: 25 sty 2016, o 12:33
Moja coreczka ma 2 latka. Urodzona w 40 TC, wzorcowa ciaza. Niestety podczas indukowanego porodu tetno spadlo jej do 60, potem podobno wrocilo do normy i drugi raz spadek po 3 godzinach do 60 i wtedy dopiero CC. 1 pkt potem 3 i finalnie 4. Encefalopatia niedokrwienno-niedotlenieniowa. Od 2 lat ciagla rehabilitacja. Mala nie ma dobrego kontaktu wzrokowego, ruchowo bardzo zle. Nie umie dobrze polykac i jest dokarmiana sonda.
8 tygodni temu podazas popoludniowej drzemki przestala oddychac, serce sie zatrzymalo. Jak zauwazylismy to to od razu zaczelismy reanimacje. Karetka przyjechala po 20 min, w 12 minucie po 2 zastrzyku z adrenaliny serduszko ruszylo.
Jest na OIT pod respiratorem i bardzo dobra opieka. Jest w spiaczce. Rokowania byly bardzo zle. Nie oddychala, tetno niskie 50-60, cisnienie 40/19 a nawet bywalo nizsze, nie trawila nawet mleka, nie trzymala temeratury ciala-ogromne skoki. Podawano jej wszystko dozylnie. Schudla bardzo. Byla bardzo obrzeknieta. Po kilku dniach opuchlizna zeszla (szczegolnie oczek). Stwierdzono oczywiscie smierc mozgu. Nie reagowala na nic.
Od weekendu zaczela trawic mleko (co jakis czas byly proby, a systematycznie podawano jej glukoze przez sonde). Wczoraj zrobila pierwsza kupke.
Co dzien ja masuje i ruszam jej raczkami i nozkami. Moim zdaniem od kilku dni wyczuwalne jest jakies napiecie w miesniach- czasem wydaje mi sie ze reaguje na moj dotyk- czuje ze napina leciutenko raczke.
Jak mozna to rozumiec? Czy to mozliwe ze cos sie naprawia? To juz 8 tygodni....
Prosze o Panstwa opinie.
8 tygodni temu podazas popoludniowej drzemki przestala oddychac, serce sie zatrzymalo. Jak zauwazylismy to to od razu zaczelismy reanimacje. Karetka przyjechala po 20 min, w 12 minucie po 2 zastrzyku z adrenaliny serduszko ruszylo.
Jest na OIT pod respiratorem i bardzo dobra opieka. Jest w spiaczce. Rokowania byly bardzo zle. Nie oddychala, tetno niskie 50-60, cisnienie 40/19 a nawet bywalo nizsze, nie trawila nawet mleka, nie trzymala temeratury ciala-ogromne skoki. Podawano jej wszystko dozylnie. Schudla bardzo. Byla bardzo obrzeknieta. Po kilku dniach opuchlizna zeszla (szczegolnie oczek). Stwierdzono oczywiscie smierc mozgu. Nie reagowala na nic.
Od weekendu zaczela trawic mleko (co jakis czas byly proby, a systematycznie podawano jej glukoze przez sonde). Wczoraj zrobila pierwsza kupke.
Co dzien ja masuje i ruszam jej raczkami i nozkami. Moim zdaniem od kilku dni wyczuwalne jest jakies napiecie w miesniach- czasem wydaje mi sie ze reaguje na moj dotyk- czuje ze napina leciutenko raczke.
Jak mozna to rozumiec? Czy to mozliwe ze cos sie naprawia? To juz 8 tygodni....
Prosze o Panstwa opinie.