ostre biegunki i zatwardzenia na zmianę
: 8 gru 2015, o 09:48
Witam, trafiłem na to forum przypadkiem szukając w internecie informacji o przypadłości mnie nękającej.
Od około 3 lat mam duży problem z żołądkiem / jelitami i ogólnie pojętym wypróżnianiem się. Ostatnio nasiliło się to do rozmiarów mocno przeszkadzających w życiu codziennym.
Nękają mnie, bo inaczej tego nie mogę nazwać - ostre, wodniste biegunki (wypróżnienie 5-10x dziennie) z ostrym bólem, bardzo dużą bolesnością w jamie brzusznej na zmianę z zatwardzeniami pojawiającymi się 3-4 dni po biegunce. Przez te kilka dni nie ma u mnie żadnych wypróżnień a później jest mocne zatwardzenie i bardzo duże problemy by "wycisnąć" z siebie stolec, który zwykle wychodzi w formie kozich bobków w dużej ilości.
Następnie stolec jest w miarę normalny i za chwilę znów albo biegunka albo zatwardzenie i tak w kółko. 30-40% stolców jest u mnie normalnych, reszta to na zmianę woda i mocny ból oraz uczucie "jeżdżenia po brzuchu" albo kozie bobki i problemy z wypróżnieniem się, korek.
Ostatnio pojawiła się bardzo mocna biegunka z gorączką 38,5C i totalnym osłabieniem tak, że nie mogłem utrzymać szklanki z wodą w ręku.
Trzyma mnie już 2 dzień, od lekarza dostałem Xifaxan i Debretin gdyż uważa, że ta biegunka to zakażenie bakteryjne gdyż pojawił się śluz i krew. Na chwilę obecną uspokoiło się na tyle, że czuję tylko, że w kiszkach mi się przelewa ale nie ma parcia, temperatura spada.
Jestem mężczyzną, mam 30 lat, szczerze przyznaję się, że nie trzymałem diety i zdarzało mi się zjeść coś na mieście a posiłki były nieregularne.
Teraz reżim jedzeniowy staram się trzymać - ryż, kleiki, gotowane warzywa, duszone jabłka, gotowany kurczak, woda mineralna lub słaba herbata ale to od dosłownie kilku dni.
Wcześniej (1,5 roku temu) byłem u gastrologa starszej daty i stwierdził ZJD ale nie do końca mi ta diagnoza pasuje, kolejna wizyta za 2 tygodnie u polecanego gastrologa.
Dodam, że często odczuwam ból "z tyłu po prawej" w okolicach prawej nerki (obrazowo ujmując miejsce na ciele), który to może nie znika do końca lecz zmniejsza się po udanym (nie biegunka, nie zaparcie) wypróżnieniu.
Strasznie się boję raka jelita, nie wiem czemu mi to tak w głowie się zakorzeniło, że jak takie objawy to na bank najgorszy scenariusz.
Dodam, że przez te kilka lat bywały momenty gdy wypróżnienia były regularne i prawidłowe. Jednakże potrafiło się to zakończyć pobudką o 2 w nocy z maksymalnym parciem i bólem i 3 godzinami spędzonymi w toalecie i cały czar uregulowania się wypróżnień pryskał.
Co powiedzieć lekarzowi oprócz opisania tych objawów, czy na coś jeszcze powinienem zwrócić uwagę lub zastanowić się czego nie wymieniłem tutaj?
Dodatkowo: często czuję także "palenie w przełyku", zgagę, nadkwaśność. Najgorzej jest w nocy leżąc na boku, pali cała "rura" od żołądka do gardła. Często także zdarzają mi się niekontrolowane "beknięcia". W momencie złego samopoczucia żołądkowego praktycznie zawsze czuję mocno podniesione tętno.
Od około 3 lat mam duży problem z żołądkiem / jelitami i ogólnie pojętym wypróżnianiem się. Ostatnio nasiliło się to do rozmiarów mocno przeszkadzających w życiu codziennym.
Nękają mnie, bo inaczej tego nie mogę nazwać - ostre, wodniste biegunki (wypróżnienie 5-10x dziennie) z ostrym bólem, bardzo dużą bolesnością w jamie brzusznej na zmianę z zatwardzeniami pojawiającymi się 3-4 dni po biegunce. Przez te kilka dni nie ma u mnie żadnych wypróżnień a później jest mocne zatwardzenie i bardzo duże problemy by "wycisnąć" z siebie stolec, który zwykle wychodzi w formie kozich bobków w dużej ilości.
Następnie stolec jest w miarę normalny i za chwilę znów albo biegunka albo zatwardzenie i tak w kółko. 30-40% stolców jest u mnie normalnych, reszta to na zmianę woda i mocny ból oraz uczucie "jeżdżenia po brzuchu" albo kozie bobki i problemy z wypróżnieniem się, korek.
Ostatnio pojawiła się bardzo mocna biegunka z gorączką 38,5C i totalnym osłabieniem tak, że nie mogłem utrzymać szklanki z wodą w ręku.
Trzyma mnie już 2 dzień, od lekarza dostałem Xifaxan i Debretin gdyż uważa, że ta biegunka to zakażenie bakteryjne gdyż pojawił się śluz i krew. Na chwilę obecną uspokoiło się na tyle, że czuję tylko, że w kiszkach mi się przelewa ale nie ma parcia, temperatura spada.
Jestem mężczyzną, mam 30 lat, szczerze przyznaję się, że nie trzymałem diety i zdarzało mi się zjeść coś na mieście a posiłki były nieregularne.
Teraz reżim jedzeniowy staram się trzymać - ryż, kleiki, gotowane warzywa, duszone jabłka, gotowany kurczak, woda mineralna lub słaba herbata ale to od dosłownie kilku dni.
Wcześniej (1,5 roku temu) byłem u gastrologa starszej daty i stwierdził ZJD ale nie do końca mi ta diagnoza pasuje, kolejna wizyta za 2 tygodnie u polecanego gastrologa.
Dodam, że często odczuwam ból "z tyłu po prawej" w okolicach prawej nerki (obrazowo ujmując miejsce na ciele), który to może nie znika do końca lecz zmniejsza się po udanym (nie biegunka, nie zaparcie) wypróżnieniu.
Strasznie się boję raka jelita, nie wiem czemu mi to tak w głowie się zakorzeniło, że jak takie objawy to na bank najgorszy scenariusz.
Dodam, że przez te kilka lat bywały momenty gdy wypróżnienia były regularne i prawidłowe. Jednakże potrafiło się to zakończyć pobudką o 2 w nocy z maksymalnym parciem i bólem i 3 godzinami spędzonymi w toalecie i cały czar uregulowania się wypróżnień pryskał.
Co powiedzieć lekarzowi oprócz opisania tych objawów, czy na coś jeszcze powinienem zwrócić uwagę lub zastanowić się czego nie wymieniłem tutaj?
Dodatkowo: często czuję także "palenie w przełyku", zgagę, nadkwaśność. Najgorzej jest w nocy leżąc na boku, pali cała "rura" od żołądka do gardła. Często także zdarzają mi się niekontrolowane "beknięcia". W momencie złego samopoczucia żołądkowego praktycznie zawsze czuję mocno podniesione tętno.