Za mało nieinwazyjnych wymian zastawek - są duże potrzeby
: 22 kwie 2016, o 19:16
Zwężenie zastawki aortalnej dotyka ok. 5 proc. pacjentów po 75. r.ż. Gdy leki nie poprawiają rokowań, konieczna jest operacja - jednak dla wielu osób w podeszłym wieku jest ona zbyt ryzykowna. Choć zastawkę serca można wymienić lub naprawić metodą nieoperacyjną - poprzez otwór w pachwinie wielkości dziurki od klucza - w Polsce takich zabiegów wykonuje się mało - donosi Gazeta Wyborcza.
Wady zastawkowe serca figurują w statystykach jako trzecie - po nadciśnieniu tętniczym i chorobie niedokrwiennej serca - najczęstsze schorzenie kardiologiczne w Polsce i Europie.
Jak informuje GW, w roku 2015 w małoinwazyjny sposób wszczepiono około 650 zastawek aortalnych (o 200 więcej niż rok wcześniej). By pomóc chorym, którzy czekają w kolejce, i nowym pacjentom, powinno ich być 2 tys. rocznie. Problemem są jednak pieniądze. Narodowy Fundusz Zdrowia wymianę zastawki aortalnej bez otwierania klatki piersiowej wycenia na 80 tys. zł.
Prof. Robert Gil, kierownik Kliniki Kardiologii Inwazyjnej szpitala MSW w Warszawie alarmuje, że bez takiego zabiegu w ciągu roku 30 proc. chorych czekających w kolejce umrze.
Wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas tłumaczy, że w tej chwili nie stać nas na to, by wykonywać więcej nieinwazyjnych wymian zastawek.
Więcej: wyborcza.pl
Wady zastawkowe serca figurują w statystykach jako trzecie - po nadciśnieniu tętniczym i chorobie niedokrwiennej serca - najczęstsze schorzenie kardiologiczne w Polsce i Europie.
Jak informuje GW, w roku 2015 w małoinwazyjny sposób wszczepiono około 650 zastawek aortalnych (o 200 więcej niż rok wcześniej). By pomóc chorym, którzy czekają w kolejce, i nowym pacjentom, powinno ich być 2 tys. rocznie. Problemem są jednak pieniądze. Narodowy Fundusz Zdrowia wymianę zastawki aortalnej bez otwierania klatki piersiowej wycenia na 80 tys. zł.
Prof. Robert Gil, kierownik Kliniki Kardiologii Inwazyjnej szpitala MSW w Warszawie alarmuje, że bez takiego zabiegu w ciągu roku 30 proc. chorych czekających w kolejce umrze.
Wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas tłumaczy, że w tej chwili nie stać nas na to, by wykonywać więcej nieinwazyjnych wymian zastawek.
Więcej: wyborcza.pl