Jestem nowa na forum, więc proszę mnie upomnieć, jeśli piszę coś nie tak
Mam 20 lat i zgłosiłam się do internisty z bólami kręgosłupa (przeszkadzały mi w normalnym funkcjonowaniu, szczególnie, że mam rocznego synka, którego trzeba co chwila podnosić, nosić, przenosić. Do tego studiuję i codziennie noszę ciężką torbę z laptopem). Skierował mnie na rentgen, gdzie wykryto jakąś nieistotną pierdołę z lewoskrętnym skrzywieniem kręgosłupa, oraz zwężenie przestrzeni międzytrzonowej L5-S1. Teraz czekam na wizytę u neurologa który ma mnie skierować na rezonans. Wizytę mam za 2 miesiące z hakiem.
Moja mama ma to samo, do tego ma problemy z rwą kulszową i dużo tego typu schorzeń/zwyrodnień, więc to pewnie genetyczne, ale zastanawiam się - jak przeżyć do tej wizyty? Jest coraz gorzej, nie daję rady wnieść dzieciaka po schodach bo mnie zaczyna bardzo boleć. Nie mogę też za długo ustać w metrze czy autobusie. Jest jakiś sposób na poradzenie sobie z tym bez objadania się wielką ilością leków przeciwbólowych? Takie leki słabo na mnie działają bo wyrobiłam sobie tolerancję, gdyż mam stwierdzoną migrenę, a jeszcze nie mam przepisanych leków na receptę, więc radzę sobie ibupromem, ketanolem albo nurofenem.
Z góry dzięki za pomoc