Odchudzałam się już tyle razy w życiu, że nawet nie bede liczyć.
Ostatnio moja waga sięgnęła bardzo brzydkiej wagi, najwyższej w życiu (powiem tak: wiem, ze powinno sie wazyc wzrost -110 = waga, ja waze wzrost - 90, czyli okolo 20 kg za duzo).
Traf chcial, ze zaczelam pracowac 5 km od pracy, wiec codziennie jezdze te 10 km rowerem. Przez prace zaczelam tez jesc regularnie, bo zawsze wstajac o tej samej godzinie reguluje mi sie to jednak. jem raczej dietetyczne rzeczy (ze sprawdzonych blogow/diety ulozonej kiedys dla mnie przez dietetyka lub tej, ktra stosuje moja wspollokatorka, zazwyczaj 1200-1400 kcal dziennie - dietetyczka kazala mi jesc 1200, wiec staram sie trzymac).
Mimo to, gdy po tygodniu weszlam na wage zamiast byc kilogram/dwa na minusie(wiadomo jak to w pierwszym tygodniu
Nie wierze, ze to miesnie, bo swojego czasu jezdzilam codziennie na rolkach i nie bylo przyrostu masy tak jak teraz.
co mam zrobić? Badania tarczycy? Zwiększenie kcal, bo organizm się buntuje i zatrzymuje?
dziękuję za odpowiedź