W październiku 2014r miałem zdiagnozowaną szczelinę odbytu. Powstała ona jako efekt kilkumiesięcznych zaparć, miałem twarde stolce w postaci bobków czy tam kuleczek, brak uczucia ulgi po oddaniu jakbym nic nie zrobił. Zaparć dorobiłem się sam ciągle zwlekając z wydalaniem (intensywna stresująca praca) aż w końcu przestałem odczuwać potrzebę, szedłem do wc dopiero jak czułem że już nic więcej nie zmieszczę. Wtedy proktolog zalecił lekkie żywienie, głównie owoce, warzywa, jogurty i miało samo się zagoić, polecił błonnik (Jeliton). Leczyłem się w ten sposób do grudnia 2015r, raz był lepszy stolec oddawany bez większych problemów a raz trzeba było się namęczyć dlatego bardzo długo trwało zagojenie szczeliny. Pewnie byłoby mi łatwiej gdyby mi powiedział że MUSZĘ pić przy błonniku minimum 2-3 litry wody dziennie. Od tych dwóch lat bardzo często mam uczucie suchych ust, jak dobrze się nawodnię to czuję że są nawilżone jak po użyciu szminki. W grudniu 2015r miałem już dość takich wahań wydalniczych, wybrałem się do gastroenterologa, dostałem błonnik w płynie, maść z nitrogliceryną i jeszcze jakąś inną ale nie pamiętam. Ostatecznie ze szczeliny wyleczyłem się wiosną tego roku. Dopiero gastrolog mnie uświadomiła o konieczności picia takich ilości wody. Teraz mija rok, cały czas dbam o dietę bogatoresztkową i 2-3 litry płynów na dobę, stolec jest w porządku, wydalany bez problemu, odczuwam potrzebę jego zrobienia i ulgi po robocie
Może zna ktoś takie przypadki albo może coś doradzić.