Powodem zdenerwowania mówców jest przede wszystkim... publiczność a raczej obawa przed jej reakcjami. Mój pomysł na pozbycie się tremy przed prezentacją wykorzystuje właśnie kontakt z widownią i jest oparty na trzech elementach:
1. Wciągnięcie publiczności do rozmowy poprzez zadanie jej pytania. Prawdopodbnie wywiąże się dyskusja a przynajmniej wymiana zdań.
2. Opowiedzenie ciekawostki związanej z pytaniem. Pamiętaj o tym, że my ludzie uwielbiamy słuchać historii, oczywiście ciekawie opowiedzianych
3. KLUCZOWY moment - wyznanie widzom, że jesteśmy zdenerwowani! Zdobędziemy przez to sympatię publiczności (nie mylić z litością!)
Dzięki tym zabiegom:
po pierwsze, angażujemy audytorium w tok naszego wystąpienia
po drugie, skupiamy uwagę widzów poprzez opowiadanie ciekawej historii
po trzecie, wyrzucamy z siebie lęk - negatywne emocje, a tym samym pokazujemy, że jesteśmy ludźmi z krwi i kości (mamy prawo do zdenerwowania a na dodatek mówimy o tym głośno) przez co zaskarbimy sobie sympatię widzów.