Ogólnie nie mam problemów z zębami, niedawno miałam usuwane ósemki, było robione wtedy zdjęcie które nie wykazało potrzeby leczenia żadnego zęba. Nie znam stomatologicznych terminów, więc opiszę przebieg sytuacji jak potrafię.
15 dni temu udałam się na pierwszą wizytę dotyczącą górnej siódemki, ząb lekko mnie ćmił w wybrane dni, nie był to bol uciążliwy, właściwie ledwo odczuwalny. Dentysta powiedział, że właściwie nic nie widzi, rozwierci i zobaczy. Okazało się, że jest dziurka, niewielka, ale głęboka. Zaplombował, zapłaciłam 160 i miało być ok. Niestety jak zaczęło schodzić znieczulenie ból stawał się nie do wytrzymania. Po dwóch dniach cierpienia dentysta stwierdził, że ząb się nie obronił i widocznie potrzebne jest leczenie kanałowe. Usunął poprzednią plombę i wsadził nową truciznę, 120zł. Znowu wytrzymałam tylko dwa dni, bolała mnie głowa, ucho i ząb - nie do wytrzymania. Przyszłam i tym razem dentystka, koleżanka tego pana, stwierdziła że należy usunąć nerwy, kolejne 170zł i zapewnienie, że teraz już nie ma mnie co boleć i ręczą, że już wszystko będzie ok, a następna wizyta za 3 tyg. Znowu za dwa dni dzień z płaczem wrócilam, bo teraz ból przerósł już moje najśmielsze wyobrażenia, miałam zrobione zdj - na nim wszystko ok, zęby na około zdrowe, brak ósemek, brak stanu zapalnego. Dostałam antybiotyk na 6 dni i lek przeciwbólowy na receptę. Nie miałam żadnego wycieku ropnego, nic co wskazywałoby na stan zapalny. Po drugiej dawce leku zrobiło się troszkę lepiej, bo przestała boleć mnie reszta zębów, myślałam że będzie ok, ale wzięłam już 7 antybiotyków z 12 i nic już się nie poprawia, cały czas zęba nie mogę nawet tknąć, bo taki straszny ból czuję... Nie mogę jeść, nie mogę nawet zamknąć buzi...
Proszę mi powiedzieć co ja mam robić? Czy to jest normalne, zdarza się? Czy dentysta do niczego? Czy muszę usunąć tego zęba? Naprawdę nie wiem, co robić, jestem niezdolna do normalnego funkcjonowania przez ten ból