Jako dziecko miałem stulejkę (zabieg był robiony). Stulejka nawróciła, ale z racji wstydu i braku partnerki przez dłuższy czas nic sobie z tego nie robiłem. Wiązało się to z lekkim dyskomfortem w czasie stosunków i wcześniejszym wytryskiem.
2 lata temu udałem się na zabieg wydłużenia wędzidełka i częściowego usunięcia napletka. Co się zmieniło?
Ano w czasie stosunku nie odczuwam już żadnego bólu, napletek swobodnie schodzi, wszystko jest ok. Jednak mój seks potrafi trwać nawet niespełna pół minuty. Nie chcę iść do seksuologa gdyż uważam, że problem nie leży wyłącznie w głowie.
Mój członek w zwodzie jest wykrzywiony w dół, ale z tego co się orientuję (patrząc po internecie) nie jest to skrzywienie uniemożliwiające współżycie - partnerka nie narzeka. Bardzo szybko się podniecam przy partnerce, nie mam kłopotów z erekcją. Problem się zaczyna po 1 stosunku (bardzo krótkim). Miewam później problem z osiągnięciem erekcji, okolice wędzidełka i napletka są dużo bardziej wrażliwe, łatwo o ból. Raczej to nie jest w takim razie zmęczenie. Czy może to być nadal coś nie tak z wędzidełkiem? Czy najlepiej by mi było dokonać całkowitego obrzezania? Czy to jakaś nadwrażliwość? Jak to można leczyć? W prezerwatywach "przedłużających" kończę jeszcze szybciej. Czy to masturbacja czy seks to jest podobnie. Im bardziej pobudzone jest wędzidełko tym szybciej. Częstsze stosunki nie pomagają wydłużyć tego czasu.
Ten dyskomfort członka w okolicach wędzidełka odczuwam zarówno po seksie, masturbacji jak i podczas gdy po oddaniu moczu trochę miałbym wilgotną bieliznę. Wędzidełko nie jest napewno zbyt krótkie. Co może być?
Odpowiem na każde dodatkowe pytanie.